jaki nosi podczas swej pracy, którą jest - ku zaskoczeniu prawie każdego nowo przybyłego do jej
miasta człowieka, bo przecież kobiety nie potrafią trzymać nawet broni -
rola kata. Tak i owszem, a oczy twe się nie mylą - Thea, nazywana
Szkarłatną, od krwi przez nią przelewanej, jest w swoim niewielkim
dość, choć nawet bogatym grodzie Verninste'[czyt. warnister]
katem, i nie obawia się obnosić przy innych tąż pracą. Kaptur po
wykonaniu wyroku i zejściu ze swej drewnianej, lepiej od czerwonej mazi,
"sceny" bez problemowo i bez lęku zdejmuje, ukazując swoje długie,
nigdy nie czesane, a jednak w ogładzie, złote włosy, i czerwone, jak jej
ulubiona substancja, a także rubinowy medalik, oczy.
Na co dzień jest to, rzecz jasna, przyjazna do innych, pełna energii i
radosna, zawsze patrząca na świat otaczający raczej przez różowe
okulary, a jej przyjaciele - których mimo wszystko jest nawet sporo -
przymykają lekko oczy na jej zabójcze występki. Otacza się głównie
mężczyznami, głównie dlatego, że trudniej im znacznie odczuć jej drugą
naturę.
Cicha woda brzegi rwie,
a ona idealnie ten fakt maskuje za maską normalności i czasowym dołkiem
po skróceniach o głowę zbrodniarzy - podczas, gdy w rzeczywistości
nigdy czegoś takiego, jak poczucie winy z, przecież słusznego czynu,
nigdy nie odczuła. Podczas, gdy całe jej otoczenie uważa ją za przykład
przyjaciela i obrońcy zarazem - bo należy wspomnieć iż dziewczyna jest
także zaprawiona w walce i jakiś rok temu walczyła w obronie grodu, gdyż
zwaśniony z jego władcą Ród Minningerów zaatakował królestwo. Poniósł,
rzecz jasna, klęskę, a sama Thea została oznaczona - nie musząc nawet
odkrywać, że jej
Prawdziwa tożsamość
Thea, uzbrojona w kolce niemal przy każdej części ciała - na szyi,
tuz pod brodą, ogonie i skrzydłach, choć nie przypomina, i łapach, a
także o idealnie wyprofilowanym ciele, doskonale przystosowanemu do
długich, a przy tym szybkich i wymagających lotów, podczas których ma za
zadanie w niewielkim czasie zdziałać jak najwięcej.
Dodatkowo - nadmieniając jeszcze o mocach poza typowo smoczymi -
Zmora jest smokiem z rodziny tych ognistych, co nie znaczy bynajmniej
jedynie zdolności zionięcia tymże żywiołem, a także odporność na
wszelakie jego formy, a i również władanie nad nimi... jakby tego było
mało, Thea nawet w swej ludzkiej postaci, nie wspominając o gadziej,
jest w stanie zrobić znacznie więcej niż przeciętny człowiek, a wracając
do zdolności... jak kameleon, zmienia barwę, a nawet robi się
niewidzialna, czy modyfikuje swój rozmiar, jeśli sytuacja tego wymaga.
Między innymi dlatego właśnie nikt jej jeszcze nie nakrył.
Podczas zabijania wydaje się być prawdziwie zachwycona widokami krwi
i palących się, czy miotających wokół niej, szczątków bezradnych ciał i
przerażonych, jeszcze żywych, ludzi, którzy w takich chwilach po prostu
czekają na śmierć mimo iż o tym nie wiedzą, lecz błagają, by była tak
szybka, jak ich kompanów... Smok nawiedzający gród przez jego
mieszkańców nazywany
Jest Zmorą,
a jej działanie napawa wiecznym lękiem ludzi z miasta, lecz przecież
nikt nie ma pojęcia, że ta, szanowana i lubiana przez wszystkich, Thea
Morgan, kat i nagrodzona wojowniczka broniąca zaciekle swego domu, jest w
rzeczywistości potworem, jaki nie śnił się nawet w najgorszych
dziecięcych koszmarach. Do tego
Poza ogniem
Zmora potrafi także manipulować krwią, co pokazała już nie jeden raz,
przy swojej ulubionej zabawie jedzeniem przed i po posiłku. - O ile coś
zostanie, co nie zdarza się często.
Ale...
Dlaczego zabija?
A jeszcze lepszym pytaniem, jakie można by skierować do niej, jest
Dlaczego nie ma skrpółów? - Otóż, mój drogi... zaskoczę cię tym zapewne,
ale Thea na prawdę ma skrpuły. Potrafi bez problemu określić, co jest
dobre, a co złe. Po porostu ma coś w sobie, co pozwala jej nie odczuwać
emocji w chwilach, gdy nie są one potrzebne, gdy bardziej przeszkadzają i
utrudniają pracę, niż pomagają, czy choćby działają w jakikolwiek
sposób na korzyść, bo... czy nie zastanawiało cię nigdy, dlaczego kaci,
ludzie, którzy wymierzają wyroki śmierci, często tak szybko kończą swój
zawód? Ich umysły nie dają rady, ich własne sumienie i poczucie winy -
moralność - zaczyna ich przytłaczać, zamykać w klatce i powoli
przygryzać, bo zabijasz, a to przecież złe... bardzo, bardzo złe,
a Thea tego po prostu nie odczuwa. W swoim faktu nieprzerwanie trwa już
od ponad sześciu lat i ani razu nawet nie wpadło jej do głowy, by
przestać... a wszystko to dlatego, bo już gdy miała niespełna trzy latka
Widziała śmierć rodziny,
i to nie zaraz taką zwykłą śmierć... Sama dziewczyna nie pamięta zanadto
dobrze, jak przebiegło całe zdarzenie. Była wtedy na to zbyt młoda, a
jej umysł zwyczajnie całe zdarzenie odepchnął, wyrzucił z pamięci i
zdecydował, że od teraz rodzice Thei nie będą martwi przez to, jak byli
torturowani nieprzerwanie przez cztery doby na oczach małej dziewczynki,
a po prostu umrą z przyczyn naturalnych - na ospę.
Teraz już dziewczyna oczywiście zna przyczyny swojego wypaczenia
umysłu, lecz wciąż utrzymuje się przy tym, że bądź co bądź, zdarzenie to
zahartowało ją i uczyniło szczęśliwą, o wiele bardziej odporną, silniejszą, a przede wszystkim - pozwoliło jej przeć dalej, gdy inni się boją.
A co z przyjaciółmi,
podobno ich ma? Otóż, jeśli mówimy o osobach, które trzymają się jej,
spędzają z nią sporą część jej, i swojego, rzecz jasna, czasu - owszem.
Ma przyjaciół, których, mimo wszystko, chyba woli mieć przy sobie, lecz
to wcale nie musi oznaczać iż darzy ich specjalnym szacunkiem czy
sympatiom - jeśli jeden z nich popełniłby zbrodnie karaną kosą, nie
miałaby zapewne żadnych oporów, by to jej kosa pozbawiła ich głów.
Znalazłaby nowych przyjaciół... jakimś cudem ludzie ją lubią.
Jednak jedynym jej przyjacielem, którego ubi, w miarę szanuje, i
rozstanie z nim byłoby dla niej w jakikolwiek problematyczne, to niejaki
Merfoliou[czyt. merfolio] - Duch kruczka, który zdechł jeszcze przed swoimi narodzinami. W zasadzie, pokazuje się wyłącznie Thei.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz